środa, 23 grudnia 2015

Kolejne dni w zamknięciu

Pas cnoty to nasza najnowsza zabawka erotyczna. Niestety, tylko zabawka, a nie urządzenie faktycznie uniemożliwiające masturbację. Bawimy się od piątku, taktując to jako trening. Bawimy się tez doskonale słowem. Podtekstami i tekstami wprost. Zauważyłem, że Żona jest bardziej władcza, gdy mam na małym zapięty pas. Wyraźną zmianę w Jej postępowaniu zauważam. Zmianę na lepsze. Bardzo żałuję, że CB-6000s jest taki nieskuteczny. Być może nieskuteczny
tylko na mnie, ale jestem mocno zawiedziony.

W niedzielę Żona musiała pojechać do pracy. Gdy wróciła wczesnym popołudniem w progu zapytała, czy założyłem sobie klatkę na ptaszka. Miałem zamiar zrobić to z samego rana, ale chciałem się wcześniej wykąpać. A z poprzedniego dnia zostało mi jeszcze sporo prasowania. No i zostałem sam z dziećmi, które nie zamierzały mi nic ułatwiać. Cały czas pod presją i niemal cały czas w biegu, a mimo to nie miałem czasu dla siebie w łazience. Nawet nie zdążyłem dokończyć prasowania. Zrobiłem to dopiero wieczorem, gdy dzieci pozasypiały. Szkoda, że już nazbierało się kolejne pranie. Syzyfowa praca.

- Założyłeś klatkę? - usłyszałem, gdy Żona przestąpiła próg
- Nie.
- No to na co jeszcze czekasz? - i dopiero wieczorem dostałem pozwolenie na zdjęcie blokady.

Poniedziałek - calutki dzień w klatce. Od samego rana do samego wieczora. Znów kilkanaście godzin. Krócej niż w sobotę, ale kilkanaście godzin. W poniedziałek podjąłem decyzję, że trzeba zwrócić, a jeśli się nie da, to sprzedać ten pas. Nie spełnia swojej funkcji. Męczy mnie myśl, że mógłbym się wydostać w każdej chwili. Doświadczenie może i fajne, ale nie tego oczekiwałem. Jadra mam zmaltretowane i zgodziłbym się na to w imię wyższego celu. Ale celu nie osiągam. Męczę się bez sensu.

Rozmawiam z Żoną. Mam nadzieję, ze dobrze mnie zrozumiała i nie zniechęci się. Jeśli uda nam się oddać ten pas, albo sprzedać z niewielką stratą kasy, to chciałbym sprawdzić inny model. Musi być coś skutecznego. Zaczynam też mówić o tym, że inaczej wyobrażałem sobie nasz związek po deklaracjach, że zapanuje relacja Pani - uległy. Żona przyznaje, że nie przyłożyła się do roli Pani. Ja nie kończę tego co chciałem powiedzieć. Musimy zamilknąć, bo syn zaczyna się kręcić. I zasypiamy chyba oboje natychmiast. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda się dokończyć tą rozmowę i podjąć odpowiednie kroki zaradcze.

Zapinam się we wtorkowy poranek. Żona chyba jednak zrezygnowana mówi, że jeśli mnie boli, to nie muszę. Ale chcę. Zakładanie pasa idzie mi coraz lepiej i chyba coraz szybciej. Muszę sobie znowu zmierzyć czas. Tymczasem wpadam na pomysł, jak zrealizować swoje zawiedzione oczekiwanie wobec pasa. Zakładam go sam, ale kłódeczki nie zatrzaskuję. Biegnę do Żony. Mimo porannej gorączki sadzam Ją w fotelu na chwilę. Klękam. Całuję stopy. Proszę o zapięcie. W pierwszej chwili nie rozumie o co mi chodzi.

Odchyla moje slipki. Uśmiech. Klik. Zamknięty. To jednak Ona mnie zamyka. Chcę, żeby właśnie tak to wyglądało. Jestem zachwycony. Pochylam się ponownie do stóp. Całuje i dziękuję za zamknięcie. Dla Niej jest to proste, szybkie i przyjemne. Oboje możemy odczuwać, ze To własnie Ona decyduje o zamknięciu i Ona faktycznie zamyka. Ja przygotowuję, a Ona dokonuje aktu. Prezes przecież sam nie sporządza dokumentów. Podpisuje przygotowane przez kogoś innego. Tak samo jest z zapięciem. To Pani zamyka z pełną tego świadomością i pewnością, że jest to dobrze zrobione. Ne musi przecież uczestniczyć w procesie wciskania małego do klatki.

Moja radość nie trwa zbyt długo. Tego samego dnia poruszam klatką. Mam wrażenie, że mógłbym dojść. Sprawdzam. Tak to możliwe. Dochodzę. Co za zawód. Co za rozczarowanie. Później dochodzę jeszcze dwa razy tego samego dnia. Teraz zaczynam wątpić, czy piercing będzie skuteczny. Przed ucieczką na pewno, ale chyba nie jest w stanie powstrzymać mnie przed masturbacją. Porażka.

Czytam. Trafiam na ciekawe forum. Czuję się jak ostatni kretyn. Do tej pory trafiałem chyba wyłącznie na teksty sponsorowane, reklamy przedstawiające pasy cnoty w superlatywach. A może chciałem to czytać i wierzyć, że pas będzie skuteczny. Zaślepiony żądzą takiej dominacji Żony, zwyczajnie dałem się nabrać. Życie jest okrutne.

4 komentarze:

  1. No w sumie to bezsens. Choć nie wiem jak wygląda to z technicznego punktu widzenia, ale na zdrowy rozum pas cnoty powinien uniemożliwiać jakąkolwiek masturbację. Szkoda też że zacząłeś przy nim kombinować na tyle że znalazłeś drogę ucieczki... i zwalenia. Bo jak zrobiłeś to raz to sprzęt na dłuższą metę się nie sprawdzi... ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Trzeba było zaufać konstruktorom tego sprzętu od początku i uznać że się nie da; nie majstrować przy nim bo przecież chcesz zachować "czystość" dla Żony. Pas cnoty powinien również umacniać poczucie że nie chcesz walić. Z żadnego nałogu się nie wyjdzie bez silnej woli, żaden desmoksan nie pomoże palaczowi jeśli sam nie postanowi z tym skończyć i nie ułoży tego sobie dobrze w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w zupełności z tym, że nałóg jest w głowie. I to jest mój największy problem.

      Z technicznego punktu widzenia mniej więcej to opisałem: Najpierw wysunął mi się mały górą przy sikaniu, a kilka dni później zacząłem poruszać całą klatką. Poczułem, że mógłbym dojść. Chciałem sprawdzić i niestety się udało.

      Moje genitalia znalazły się w nowej nietypowej sytuacji. Coś je ciągnęło, coś cisnęło, czasem skóra się przyszczypywała, pod wpływem zwykłego, chodzenia, siadania, coś się podwijało, odwijało itp. Nic dziwnego, że ręka sama szła w kierunku krocza. Gdy coś uwiera, to chcesz to poprawić. Teksty znalezione wcześniej w internecie zapewniały, że nie będę czuł, że mam coś na sobie, a gdy spróbuję się podniecić to wtedy boleśnie o sobie przypomni pas, a ja natychmiast się uspokoję.

      Nie czuję, że przy nim kombinowałem. Chciałem, żeby faktycznie zabezpieczył mnie przed masturbacją. Nie wiem, czy można nazwać majstrowaniem próbę ułożenia sobie wygodnie w spodniach własnych jąder. Ja tego tak nie postrzegam.

      Zaufać konstruktorom można do pewnego stopnia, ale porównałbym to do samochodu. Wyobraź sobie, że chcesz takowy nabyć. Oglądasz i zauważasz, że koło jest przykręcone na jedną śrubę i to dość lekko. Nie dowierzasz, więc zaczynasz tym kołem ruszać, żeby sprawdzić w jaki sposób się trzyma. Koło zostaje w rękach, a samochód klap na asfalt. A jakiś przechodzień twierdzi, że trzeba było zaufać konstruktorom i nie majstrować przy kole. Takie mam skojarzenie.

      Konstrukcja jest wadliwa, bo umożliwia bardzo łatwą ucieczkę, wręcz przypadkową. Poza tym umożliwia masturbację bez wyjmowania penisa z urządzenia. Czuję się oszukany. Staram się pisać o tym rzetelnie, bo może to kogoś uchronić przed zawodem jakiego sam doznałem. Większość opinii potwierdza skuteczność pasa cnoty. Uwierzyłem im, ale bardzo się oszukałem. Boli to tym bardziej, że trochę jednak kosztuje ta zabaweczka.

      Usuń
  2. Zawsze można próbować zgłosić niezgodność towaru z umową u samego sprzedawcy. Przy zakupach internetowych sprzedawca ma obowiązek przyjąć towar w ciągu 14 dni od zakupu, nawet bez podawania przyczyny.

    Choć w tym przypadku nie wiem jak to wygląda, tym bardziej że sprzęt był założony, a to trochę tak jak z bielizną hmmm... nie mniej jednak warto spróbować, a może uda się wymienić na inny, skuteczny model.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezgodność nie występuje. W żadnym zakresie. Żona kupiła pas cnoty i jest pas cnoty. Identyczny jak na zdjęciu. Kolor się zgadza, rozmiar, wszystko. Tylko nie działa. Na mnie nie działa. Nie zabezpiecza przed masturbacją. Nie tego oczekiwałem, ale niezgodności z czymkolwiek nie mogę zarzucić sprzedawcy. Raczej producentowi, konstruktorom mogę zarzucić nieskuteczność i zarzucam, ale nie na drodze prawnej.

      Oczywiście znam prawo konsumenta do odstąpienia od umowy, ale wątpliwość budzi właśnie przymierzenie, a nawet użytkowanie zabawki, mającej kontakt z częściami intymnymi. Zalewałem ją moczem i spermą.

      Poza tym prawo prawem, a praktyka sprzedawców praktyką. Co zrobię jeśli nie odda kasy? Do sądu raczej się nie wybiorę. Znajomi znajomych rozmawiają o wszystkim.

      Usuń