piątek, 19 czerwca 2015

Nocne zmagania

Noc była już bardzo zaawansowana, gdy przenieśliśmy się do łóźka. Ja po niekontrolowanym spełnieniu miałem problemy z szybkim postawieniem małego. Żona oczekiwała orgazmu i to podczas pochwowego stosunku, a ja nie miałem erekcji.

Żona zażądała gumki.

- Nie mam jej na co nałożyć - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- Wiesz, że ja lubię miękkiego - Żona nawiązała do mojego rozmiaru.

Poprosiłem o pomoc w postawieniu małego. Zaproponowałem, żeby Żona usiadła mi na twarzy. Nie za bardzo miała wyjście. Szczerze mówiąc miałem nadzieję na zaspokojenie Żony własnie językiem, bo ciągle miałem wątpliwości, czy jeszcze stwardnieję. Bardzo przyjemna minetka trwała kilka minut, ale Żona nie zamierzała w ten sposób dojść. Lizanie Żony zawsze wzbudza u mnie wielkie emocje, więc i tym razem mały podniusł się nieco.

Żona położyła się na mnie i półtwardym małym pieściła sobie łechtaczkę. Zacząłem wykonywać ruchy biodrami. Było mi lepiej dzięki temu i mały jeszcze trochę się powiększył, albo takie miałem wrażenie. Było bardzo wygodnie: miejsca przy kroczu Żony było więcej niż zazwyczaj.

- Gumka - Żona pilnowała zabezpieczenia.
- Nie utrzyma się jeszcze. Jest za mały. - tak mi sie wydawało. - Sama spróbuj założyć jak nie wierzysz!
O dziwo, podczas zakładania gumki, wspaniała ręka Żony uczyniła cud - mały stwardniał na tyle, że gumka utrzymała się. Żona skorzystała z tego i szybko zaczęła się nadziewać na mnie. Ale mały zaczął słabnąć. Nie mogłem szaleć pod Żoną, jak podczas pieszczenia łechtaczki. Nie chciałem Żonie przerywać zabawy. Jednak w obliczu słabnącego małego, musiałem coś zrobić.

Przekręciłem się, żeby Żona leżała pode mną. Zacząłem ruszać się w Żonie i było lepiej. Znów stawałem się twardszy. Po kilku minutach Żona stwierdziła, że chyba jednak nie dojdzie, coś Ją zaczyna tam uwierać i kazała mi wyjść. Ja poprosiłem jeszcze o chwilę, bo poczułem, że mogę dojść jeszcze raz. Żona zgodziła się, ale leżała pode mną z tak obojętną miną, że czułem jakbym Ją wykorzystywał. Było mi z tym głupio i źle, ale mały już całkiem odżył. Chciałem z tego skorzystać. Jeszcze kilka minut patrzyłem na znudzoną Żonę i zastanawiałem, się, czy nie skończyć tej farsy. W końcu Żona zaczęła się niecierpliwić, a mnie podneca Jej złość. Doszedłem.

Po drugim orgazmie czułem się wypompowany. Zasnąłem natychmiast. Ale Jestem na siebie zły, bo zawiodłem Żonę. Poza tym Jej mina podczas drugiego stosunku, zdradzała Jej emocje: znudzenie, obojętność. Nie potrafiłem dać Jej chwili odlotu. Doszedłem zbyt szybko za pierwszym razem, a drugi był po prosu zbyt wymuszony. Przykro mi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz