czwartek, 26 stycznia 2017

Systematyczne odmawianie

Sporo się ostatnio dzieje. A jak się dzieje to nie ma czasu pisać o tym niestety. Dzieje się nie tylko w łóżku, ale oczywiście łóżko jest najciekawsze. Ostatnio zrobiliśmy sobie sesję. Nie sądziłem, że Żona kiedykolwiek się na coś takiego zgodzi. Nowy aparat ma funkcję czasowego wyzwalacza. Pozwala ona zapomnieć o sprzęcie, a później cieszyć się fotorelacją w regularnych odstępach czasowych. Minusem moga być zdjęcia tylko  jednego punktu widzenia - z punktu, w którym

czwartek, 12 stycznia 2017

Wbrew ustaleniom

Sobotni wieczór był dla mnie bardzo zaskakujący. Właściwie nie mam ochoty o tym pisać. Nie mam ochoty dlatego, że nie jestem w stanie słowami oddać tego co się działo w naszej sypialni. Wiem, że wszelkie opisy nie dorównaja przeżyciom. Co prawda tak jest w większości moich opisów, ale sobotni seks był wyjątkowo niesamowity.


niedziela, 8 stycznia 2017

Zlizywanie spermy

Po takim seksie jaki mieliśmy w środowy wieczór powinienem spać jak zabity, do rana. Miałem przecież wytrysk i to taki pełny, do samego końca wypróżniłem jądra w pochwie Żony. A jednak niedługo po północy coś mnie obudziło. I moją Panią chyba też. Odniosłem syna na jego miejsce, niech się nie przyzwyczaja do spania z rodzicami, bo nie jestem pewien, czy już się na dobre odzwyczaił.

sobota, 7 stycznia 2017

Niekontrolowany wytrysk

Moja żądza okazała się silna, tak jak się obawiałem. Niby nie byłem bardzo niegrzeczny i nieposłuszny mojej Pani, ale też nie potrafiłem w pełni nad sobą zapanować. W zasadzie wszystko szło dobrze. W ciągu dnia, w środę, trochę szarpałem małego, ale na szczęście bez wytrysku.

Wieczorem córka, jako istota rozumiejąca już swoje potrzeby, a w tym także potrzebę snu, poszła

czwartek, 5 stycznia 2017

Chwila słabości

W poniedziałek zasiedziałem się przed komputerem. Aż do wtorku się zasiedziałem. Nad ranem wsunąłem się pod kołdrę Żony i mocno się do Niej przytuliłem. Leżała na boku, tyłem do mnie. Przytuliłem się do wspaniałego tyłeczka. Wystarczyło musnąć krągłości mojej Pani, a podnieciłem się jak wariat. Zacząłem dociskać swojego sztywnego małego i trafił on między pośladki Żony. Oszalałem.

środa, 4 stycznia 2017

Straszne kuleczki

Świąteczny prezent, czyli nowe kulki gejszy nie przypadł Żonie do gustu. A raczej trudno powiedzieć, czy przypadły, bo cały cas były jakieś niesprzyjające okoliczności, żeby wypróbować te cztery magnetyczne maleństwa. Jak się wkrótce okazało, to Pani sama generowała takie okoliczności. Obawiała się braku sznureczka. No, bo jak je wyciągnąć, gdy nie ma za co złapać? Przeczytawszy kilka tekstów na temat tego modelu kulek waginalnych doszedłem do wniosku,

wtorek, 3 stycznia 2017

Szampański sylwester

Zabawa sylwestrowa okazała się wspaniała. Może wypiłem trochę za dużo alkoholu, ale to w końcu sylwester... A może nie było tego alkoholu, aż tak dużo, bo udało mi się zbytnio nie wygłupić. Za to bawiłem się świetnie i moja Pani też na wspomnienie różnych sytuacji z tego wyjątkowego wieczoru, uśmiecha się, a nawet zanosi śmiechem. Wprawieni w doskonały nastrój, pewni, że dzieci są pod dobrą opieką babci, wróciliśmy do domu. Chciałem uprawiać noworoczną

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Jak zwykle idealnie

Zasnąłem przy synu. Obudziła mnie Żona. Poszliśmy do naszego małżeńskiego łóżka. Nie było tam żadnego dziecka. Jak miło, prawda? Położyliśmy się. Ja na plecach, Żona przytuliła się do mnie. Jak pisałem ostatnio postanowiłem niczego nie próbować i czekać, aż Żona poczuje, że nadszedł czas na zbliżenie. Żona zarzuciła swoją długą, zgrabną nogę na mnie i za chwilę czuję, jak swoim kroczem napiera na moje biodro  boku.

piątek, 30 grudnia 2016

Jutro nie umiera nigdy

W środę też udało nam się uspać dzieci wcześniej. Właściwie dzieci zasnęły jak co dzień, ale my posiedzieliśmy dłużej. Bardzo pilnowałem świadomości Żony. Żeby mi chociaż dzisiaj nie zasnęła. Siedzimy sobie w kuchni, spędzamy względnie przyjemny wieczór. Lecz gdy sugeruję, że w sypialni będzie się działo, Żona wyraża wielkie wątpliwości. Droczy się, myślę.


czwartek, 29 grudnia 2016

Zmarnotrawione wino

W święta spełniłem swój małżeński obowiązek za pomocą wibratora. Byłem tak osłabiony chorobą, że nie dałem rady zrobić dobrze Żonie swoim sflaczałym małym. Nie mogłem go nawet postawić do porządnego pionu i wymaganej twardości. Jakby na złość razem ze świętami przeminęła moja choroba. Ok, nie całkiem, ale przeminęła najgorsza Jej faza i już we wtorek czułem się znacznie lepiej. I czułem też, że byłbym w stanie dać Żonie to, czego spodziewała się w święta.

środa, 28 grudnia 2016

Ciekło po kolanach

Pierwszego dnia świąt nadal czułem się jak zbity pies. Wszystkiemu winna jest przedłużająca się grypa. Jakoś jednak trzeba było trzymać się w pionie, żeby nie narobić kwasu przed rodziną Żony. Pani położyła się chwilę wcześniej. Dosłownie z pięć minut. Ale mimo to gdy do Niej dołączyłem w łóżku, warknęła na mnie, że Ją budzę. Zrezygnowany, pomyślałem o przemijających świętach i ciągłym braku świątecznego orgazmu. Zmęczony całym dniem

wtorek, 27 grudnia 2016

Impotent

Miało to być zwykłe przeziębienie. A może jest zwykłym przeziębieniem, ale ja nadal czuję się fatalnie. Moim zdanie nieco się to wszystko przedłuża: katar, kaszel, ból głowy, gardła i mięśni, kręcenie w stawach i inne pomniejsze dolegliwości. Ale jest to blog erotyczny, a nie geriatryczny, a więc do rzeczy. Już związane z erotyką moje niedomaganie polega na tym, że mi nie staje! Przecież wystarczyło, żeby się Żona do mnie uśmiechnęła i dotknęła do ramienia, żebym

piątek, 23 grudnia 2016

Targi małżeńskie

Miałem wczoraj sporo emocji. Ale też jakoś nie do końca się rozumiemy z Żoną. Zaczęło się jak zwykle. Położyliśmy się do łóżka. Ale jesteśmy przeziębieni. Oboje mieliśmy zatkane nosy wczoraj wieczorem. Całowanie w takim stanie nie jest przyjemne, a inne czynności seksualne mocno utrudnione. Żona sceptycznie podeszła do moich prób. Żeby mnie jakoś zająć i wykorzystać mój zapał poprosiła o masaż pleców i tylko masaż. Usiadłem na Jej udach

czwartek, 22 grudnia 2016

W trosce o posłuszeństwo

Nie mieliśmy seksu już bardzo długo. Nie chce mi się liczyć, ale dobry tydzień. A mam wrażenie, że minął miesiąc. Może dlatego, że sporo się dzieje, może dlatego, że już udziela się świąteczny klimat i odczuwa się bardziej potrzebę bliskości. A może w końcu dlatego, że właściwie Żona miała ochotę na seks już od kilku dni. Zwyczajnie uniemożliwiały nam to dzieciaki, które albo usypiały nas oboje, albo tylko jedno z nas, ale tak mocno, że nie byliśmy już w stanie powrócić do

środa, 14 grudnia 2016

Gapa

Po nocnych wędrówkach miedzy sypialnia naszą a dzieci przyszła do mnie Żona z synem, chyba dlatego, że on już nie spał, a córka mogła pospać jeszcze jakiś czas. Żona przytuliła się do mnie, a ja w odpowiedzi zacząłem się na Nią wdrapywać. Oczywiście nie miało to najmniejszych możliwości realizacji. Była to taka forma żartu, porannych wygłupów. No, bo niby jak? Przy dziecku. Mimo to byłem twardy i trafiałem swoim małym w łechtaczkę Żony. Napierałem więc

sobota, 10 grudnia 2016

Śniadanie i kolacja

Pisałem jakiś czas temu, że zakończyłem projekt i mam więcej czasu. Ale okazało się, że zakończyłem tylko mały etap większego działania. Pojawiły się kolejne wyzwania, które podjąłem. Niestety negatywnie wpływa to na pisanie bloga. Na szczęście nie wpływa źle na pożycie małżeńskie.


środa, 2 listopada 2016

Oblepieni

Niedziela zaczęła się cudownie i cały dzień był raczej przyjemnie spędzony. Wieczorem jednak zdarzyło mi się nawet podnieść głos na Żonę. Tak już czasem jest, że człowiek zrobi zanim pomyśli. Mieliśmy małe spięcie, ale szybko się zakończyło. Przenieśliśmy się do sypialni. Wieczór był już zaawansowany, więc dzieciaki spały. Ale noc jeszcze młoda, więc spały na swoich miejscach.