wtorek, 16 czerwca 2015

Pielęgnacja całych nóg

Żona niemal zapomniała o kolejnym wyjeździe szkoleniowym. Zaplanowany był dość dawno, a życie toczy się tak szybko, że po prostu zorientowałaby się po czasie. Tym bardziej, że wyjazd niby dwudniowy, ale nie jak zazwyczaj weekendowy, tylko na początku tygodnia.

Przed wyjazdem Żony, trzeba przygorować odpowiednio Jej boskie ciałko. Lakier na paznokciach
stóp i tak powinienem zmienić zgodnie z postanowieniem dbania o odpowiedni jego stan przez całe lato. Dodatkowo zostałem poproszony o depilację. Jakoś nie chciało mi się zbytnio. Dawno tego nie robiłem i chyba zapomniałem, że możliwość zadbania w jakikolwiek sposób o wygodę i piękno mojej Żony, jest dla mnie zaszczytnym obowiązkiem.

Okazało się to całkiem przyjemne. Żona zmywała sobie hybrydowy lakier z rąk, a ja w tym czasie usuwałem owłosienie z Jej cudownych łydek.
Depilator trochę za bardzo hałasuje. Może trzeba go wymienić na nowszy model? Niezależnie od tego każda chwila na kolanach przed moją Żoną jest niesamowitym doznaniem. Szczególnie, gdy podniecenie sięga zenitu. Ostatni orgazm miałem już dość dawno, gdy Żona przebudziła mnie w środu nocy, a kilka godzin przed depilacją kusiła mnie swoją krótką letnią sukienką, pod którą nie było bielizny.

Po łydkach przyszedł czas na uda. Robiło się coraz ciekawiej, bo coraz wyżej. Nagle skończyła się bateria w depilatorze. Smartfony, tablety rozumiem. Ale żeby padała bateria w depilatorze, który nie ma żadnego wyświetlacza, ani naprowadzania gps? No trudno. Być może zbyt długo zajmowałem się łydkami...

Depilator się ładował, a ja miałem czas, żeby zająć się stopami. Oczywiście mycie w gorącej wodzie, moczenie i pedicure. Użyłem chwalonego podczas imprezy lakieru, który prezentowałem w poście dotyczącym Finansów. Żona pożyczyła go ode mnie także do paznokci u rąk. Nie chciało Jej się robic hybrydy, a kolor przypadł Jej wyjątkowo do gustu. Między jedną a drugą stopą zrobiła sobie jedną rękę, a drugą mogłem zająć się już ja. Tak wyglądała pielęgnacja przed kolejnym wyjazdem Żony. Dostałem Jeszcze propozycję zmycia maseczki z ukochanej twarzy, ale okazało się, że lakier wysechł już na tyle, że Żona sama się tym zajęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz